Beardsley odżywka do brody

Jak dobrze wiecie lubię testować produkty zupełnie nowych marek, dlatego też dziś przygotowałem dla Was coś zupełnie innego. Beardsley to amerykańska marka, która świętuję właśnie 25-lecie istnienia na rynku. Wydawać by się mogło, że istniejąc tyle lat na rynku ich marka powinna wypuszczać co raz to nowe produkty, ale nie. Na ich stronie znajdziecie zaledwie kilkanaście produktów. Może to właśnie ich siła- przykładać całą uwagę na doskonalenie tego co już mają. Jeszcze jedna mała ciekawostka, wszystkie szampony tej marki swoje nazwy noszą od wielkich postaci historycznych, np. Leonardo da Vinci czy Abraham Lincoln. Ale dziś chciałbym Wam przedstawić odżywkę właśnie tej firmy.

Opakowanie

Opakowanie na pierwszy rzut oka nie jest jakieś wyjątkowe. Ot biała tuba z nakrętką do wyciskania, na której się go stawia. Co jest na plus to na pewno pojemność balsamu. Praktycznie 250ml, co pozwala nam go używać przez co najmniej 3-4 miesiące. Jest jeszcze jednak kwestia, która przyciąga uwagę. Grafika brodacza na opakowaniu. Po wpisaniu w wyszukiwarkę ‘Beardsley’ jako pierwszy wynik ukazuje się wam Aubrey Beardsley- brytyjski rysownik. Pewnie znawcy sztuki powiedzą, że to nie ma ze sobą nic wspólnego, a nazwisko rysownika i nazwa tej marki to zupełny przypadek. Ja jednak uważam, że nawet jeśli jest to przypadek a grafika na opakowaniu nie jest bardzo podobna do tych tworzonych przez Aubrey to fajnie, że marka poszła w takie fajne grafiki na opakowaniach, bo jest to coś innego niż zazwyczaj oraz fajne wykorzystanie przypadku. Dodatkowo z tyłu opakowania znajdziemy oczywiście sposób użycia oraz wykaz składników, a kod QR przekieruje nas bezpośrednio na stronę producenta.

Użycie i działanie

Jak podaje producent powinno nanieść się odrobinę produktu na mokrą brodę. Także najpierw myjemy brodę szamponem a później nakładamy odżywkę. Pozostawiamy na jakąś chwilę, mniej więcej minutę i spłukujemy wodą. Żadna filozofia. Ale czy rzeczywiście daje taki efekt jak napisali na opakowaniu? Czy broda jest bardziej miękka? Oj tak! Widać to już po pierwszym użyciu. Broda staje się miękka i delikatna. Zdaje się być również bardziej nawilżona. Przy systematycznym używaniu broda naprawdę nabiera dużo fajniejszego wyglądu. I nawet nie mówię tu o tym, że musimy używać jej codziennie. Wystarczy raz bądź dwa razy w tygodniu.

Skład

Jak już wcześniej pisałem cały skład znajdziecie na tyle opakowania, ja jednak chciałbym wam przybliżyć kilka składników odpowiedzialnych za genialne działanie balsamu:

OLEJEK Z SUSZONYCH KOSZYCZKÓW RUMIANKU POSPOLITEGO: ma właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i neutralizujące toksyny bakteryjne. Polepsza krążenie krwi oraz działa odmładzająco.

EKSTRAKT Z CHMIELU ZWYCZAJNEGO: idealny do skóry delikatnej, dlatego zalecany jest na problemy z łupieżem czy przetłuszczającą się brodą.

EKSTRAKT Z OWOCÓW DZIKIEJ CZEREŚNI: bogate źródło witaminy A, C i B. Posiada również bardzo dużo potasu i właściwości antytoksycznych.

WYCIĄG Z KORY MYDŁOKI: środek przeciwzapalny, stosowany do pielęgnacji włosów z łupieżem oraz innymi problemami skórnymi.

To właśnie te kilka składników sprawia, że nasza broda staje się miękka i bardzo zadbana. Balsam chroni naszą brodę przed wpływem czynników zewnętrznych. Sprawi również, że nasza broda będzie rosła zdrowa i nawilżona.

Cena

I tu chyba niestety najsłabszy punkt tego produktu. Czy 88zł to dużo? Większość z nas na pewno uzna, że tak, ale ja chciałbym Was namówić żeby jednak przetestować ten produkt. Zapewniam was, ze naprawdę warto. Osobiście po tygodniu używania zauważyłem stanowczą poprawę wyglądu mojej brody.

Podsumowanie

Odkąd mam ten produkt u siebie używam go naprawdę systematycznie. Fajnie jest mieć produkt, który naprawdę działa i pomaga w dbaniu o naszą brodę w tak prostu sposób.

Mała uwaga, uważajcie żeby nie dostały się w ręce Waszych kobiet bo zapewniam was, że skończy się dużo wcześniej niż zakładaliście- bo również do włosów nada się idealnie.

Odżywkę znajdziecie w sklepie www.thebushybeard.pl