Golden Beards

O GoldenBeards rodzinnej firmie z Danii pisałem już jakiś czas temu, opisując ich dwa inne zapachy: http://brodatystyl.pl/goldenbeards-recenzja/ . Jak widać GoldenBeards ma się całkiem nieźle, bo od publikacji poprzedniej recenzji minęło już sporo czasu, a mam wrażenie, że ich produkty sprzedają się u nas coraz lepiej. Dlatego też postanowiłem wrócić do ich marki i opisać Wam jeszcze jeden balsam tej marki.

Opakowanie

Spore metalowe puszki to już standard przy produkcji balsamów. Tak też jest tym razem. 30ml puszka, wypełniona po brzegi balsamem. Dobrze się dokręca a na samym końcu wieczka mamy chropowatą powierzchnię, aby łatwiej odkręcało nam się puszkę nawet mokrymi rękoma. Logo GoldenBeards nie jest jakieś specjalnie wyszukane, ale chyba właśnie za to ich lubię. Za tą prostotę i konsekwencję. Bo stworzyli logo będąc małą domową firmą, teraz na pewno stać ich na kogoś kto stworzył by im bardziej profesjonalne logo, a mimo to zostali przy starym. Tak więc, na wieczku znajdziecie ich logo, informację co mamy w środku, oraz który zapach. Co ważniejsze wszystkie zapachy GoldenBeards możemy poznać głównie po kolorze nalepki- żółty, o którym mowa dziś to Big Sur, zielony- arctic oraz pomarańczowy- toscana. Na spodzie znajdziemy oczywiście informację o składzie oraz jak mamy go używać.

Użycie

GoldenBeards należy do tych miękkich balsamów. Także nabranie go na palce jest zupełnie proste. Jest również mega wydajny, w związku z tym nie możemy nabrać go zbyt wiele. Jako, że balsam jest miękki również w dłoniach rozprowadza się idealnie. Nakładając go na brodę nie ma obaw, że będzie się świecił. Fajnie widać tu dobrą tendencję producentów męskich kosmetyków. Coraz rzadziej spotkamy balsamy, które nawet będąc produkowane na bazie wosku pszczelego będą się na brodzie świecić. Tak też jest tym razem. Musimy oczywiście dać mu chwilę na wchłonięcie, ale zapewniam Was, że po paru minutach na Waszej brodzie nie będzie tłustej poświaty. Broda będzie fajna, miękka, nawilżona, ale na pewno nie świecąca. Jedyny maluteńki minusik jest taki, że aby zmyć z dłoni resztki balsamu musimy użyć mydła.

Skład

Jak już przed chwilą wspomniałem balsam jest na bazie wosku pszczelego, ale nie tylko. Jako podstawa jest tu również zastosowane masło kakaowe oraz masło shea- oba te składniki są oczywiście bardzo naturalne i bardzo często używane a przede wszystkim są idealne jako baza do balsamów. OLEJ Z PESTEK MORELI– przyczynia się głównie do poprawy kondycji włosów, ale jest również bardzo lekkim olejem i dobrze się wchłania. OLEJEK ARGANOWY– duża zawartość witaminy E w tym olejku odpowiada za proces starzenia się skóry, uzupełnia również niedobory składników tłuszczowych w skórze. OLEJ JOJOBA– cenny dla alergików, praktycznie nigdy nie uczula, a idealny zarówno dla cery suchej jak i tłustej. Jak widzicie po raz kolejny, niewielka ilość składników robi swoją robotę. Dodatkowo mamy tu jeszcze olejki zapachowe, ale o tym dalej.

Zapach

Ulubiona przed twórców męskich kosmetyków paczula, występuje również w tym zapachu. Możemy ją rzeczywiście spotkać coraz częściej. Ale jest to zapach, który idealnie nadaje się do męskich kosmetyków. Jest dość ciężki, naprawdę męski ale zarazem bardzo fajny. Do tego przełamany świeżą limonką i lawendą tworzą naprawdę niezłą, ale niebanalną kompozycję. Szczerze jest to chyba najciekawszy zapach GoldenBeards.

Trwałość

Trwałość balsamu jest naprawdę fajna. Utrzymuje nam porządek na brodzie przez cały dzień. Nie musimy jej poprawić, jedynie przeczesać grzebieniem. Z zapachem już niestety trochę gorzej. Nie utrzyma się on niestety cały dzień, po połowie dnia zapach niestety ulatuje, ale nie zawsze o zapach nam chodzi.

Cena

Cena tego balsamu to około 79 zł. Nie jest jakaś mega wygórowana, ale najtańszy też nie jest. Czy warto pozostawiam Waszej ocenie. Moim zdaniem warto, bo zapewniam Was, że wystarczy Wam na bardzo długo.

Podsumowanie

Chciałbym Wam na koniec przypomnieć jeszcze jedną bardzo ważną rzecz- GoldenBeards to przede wszystkim naturalne składniki, ręcznie produkowane i przede wszystkim nie testowane na zwierzętach. Warto pamiętać o tym, że to co naturalne idealnie pasuje do naszej skóry i idealnie ją chroni. Duńczycy robią tu naprawdę świetną robotę i warto przyjrzeć się bliżej ich produktom.

Po balsam zapraszam Was do sklepu Stylowy Brodacz. Aktualnie cena balsamu to tylko 49zł, nic tylko BRAĆ!

PJONA!