Pana Drwala nie muszę już nikomu przedstawiać. Jest to marka już tak znana na polskim rynku, że chyba nawet panowie bez brody go znają, a czasem nawet stosują. Pamiętam jak zaczynałem swoją przygodę z blogiem Pan Drwal już jakiś czas istniał na rynku. Teraz mam wrażenie, że nie tyle istnieje co zaczyna wyznaczać nowe ciekawe trendy a być może za jakiś czas zacznie przodować na tym rynku- jedno jest pewne ma do tego potencjał, a patrząc na poczynania Pana Drwala, na pewno go nie marnuje.

Tak więc dziś mam dla Was kolejny produkt od Pana Drwala- olejek Bulleit Bourbon.

Opakowanie

O opakowaniu można by powiedzieć wiele, ale najlepiej nie mówić nic i tylko na nie spojrzeć. Przypomina dokładnie kultową dla wielu amerykańską Whiskey z Kentucky. Szklana przezroczysta buteleczka z pomarańczową etykietą z czarnymi nadrukami. Nawet czarna nakrętka się zgadza. Jakiś czas temu Pan Drwal zrobił sobie wycieczkę po Stanach, odwiedzili tam wiele ciekawych miejsc. Nie wiem czy wśród nich było Kentucky, ale na pewno się opłaciło. Mi osobiście się bardzo podoba. Oczywiście można przyczepić się, że szkło jest przezroczyste i przepuszcza światło, ale nie oszukujmy się wtedy ten akurat produkt nie byłoby już taki sam.

Użycie

Na opakowaniu zalecane jest, aby użyć około 4-6 kropel produktu. Muszę przyznać, że to się zgadza. Osobiście potrzebuję około 4-5 kropel na swoją brodę. Jest to olejek, więc w dłoniach rozprowadza się idealnie a jeszcze lepiej na brodzie. Jego najważniejsza zaleta- nie świeci się.  Wchłania się również idealnie. Nie potrzebujemy nawet odczekiwać chwili, aby się wchłonął, bo dzieje się to natychmiast. Pan Drwal robi swoją robotę doskonale. Olejku nie potrzeba wiele, wchłania się idealnie a do tego konsystencja nie jest zbyt tłusta. Oczywiście jest to olejek, więc aby zmyć go z rąk musimy użyć mydła.

Skład

Bazą tego olejku jest olej ze słodkich migdałów- idealnie radzi sobie z suchą i szorstką skórą oraz łamliwymi włosami. Olejek jojoba- łagodzi wypryski, wypełnia blizny oraz reguluje pracę sebum. Olejek arganowy- poprawia żywotność i stan włosów. Tocopheryl Acetate.- hamuje procesy starzenia się skóry oraz działa przeciwutleniająco.

Serio cenie sobie w kosmetykach to, ze nie zawierają sterty składników. Tylko 4 składniki a olejek jest naprawdę dobry i działa dokładnie tak jakbyśmy chcieli aby działał.

Zapach

I tu kolejna rzecz przemawiająca na korzyść tego olejku. Zapach jest naprawdę dobrze dobrany. Na początku gdy powąchamy go bezpośrednio z butelki na myśl przychodzi nam świeży pomarańczowy zapach, ale o tylko chwila. Gdy wsmarujemy go w brodę i chwilę odczekamy poczujemy ciekawy męski zapach Whiskey. Na szczęście nie jest duszący i za to właśnie brawa dla Pana Drwala. Trzeba być naprawdę dobrym, żeby stworzyć takich zapach na podstawie Whiskey, który jednocześnie nadal ją imituje, ale nie dusi i nie przytłacza.

Trwałość

Za trwałość produktu odpowiadają jego składniki. A tu składniki są naprawdę dobre. Używając systematycznie tego produktu możecie być pewni, że Wasza broda stanie się bardziej miękka i dobrze nawilżona. Tak więc, trwałość na poziomie jednego dnia jest również dobra. Po całym dniu nie czujemy, żeby broda nas swędziała. Jedynie trwałość zapachu mogłaby być odrobinę lepsza, do końca dnia niestety już go nie czujemy.

Cena

Tu niestety mamy chyba najsłabszy punkt tego produktu. Za 30ml olejku musimy zapłacić około 80zł. Czy warto jak zwykle pozostawiam Waszej ocenie. Osobiście muszę powiedzieć, że bardzo lubię ten produkt i sam bym się na niego na pewno skusił.

Podsumowanie

Czy z niewielu składników można zrobić dobry produkt? Jak pokazuje Pan Drwal- można i to z naprawdę dobrym skutkiem. A dobre inspiracje przynoszą tylko dobre efekty.

Olejek oczywiście znajdziecie w sklepie Pana Drwala klikając TUTAJ!

PJONA 🙂