Squire

Dziś mam dla Was dość świeżą markę na naszym rynku. Squire , pochodząca z Wielkiej Brytanii marka, produkująca kosmetyki nie tylko do brody, ale również do włosów. Tu historia jednak jest trochę inna. Lee Mahon od dawna pracował dla wielu marek kosmetycznych, pomagał je promować i wyprowadzić na rynek. Po jakimś czasie jednak postanowił, że czas na jego własną markę. Wiedzę i doświadczenie już miał, brakowało tylko dobrego pomysłu. Podróże po świecie, badania rynku i współpraca z doświadczonymi fryzjerami pomogła mu stworzyć produkt, który dobrze sprawdzi się na świecie i dobrze przyjmie na rynku barberskim. A czy dobrze przyjmie się w naszych domach, to dziś mamy zamiar sprawdzić.

Minimalistyczne pudełko przyciąga wzrok. Zwykłe kartonowe pudełko z żółtą nalepką informującą o zawartości oraz składnikach użytych przy produkcji olejku.Widać, że producent chciał zainwestować w swój produkt i mamy tu szklaną a nie plastikową buteleczkę.  Nalepka na butelce jest dość ciekawa. Samo logo jak i szata graficzna kojarzą nam się z Anglią XIX wieku. Wszystko jest minimalistyczne, ale zarówno eleganckie. Butelka wykończona jest bardzo dokładną pipetką. Za to wielki plus. Dodatkowo na stronie możemy dowiedzieć się jaką ilość olejku powinniśmy użyć w zależności od tego jak długo hodujemy brodę, np.: do 1 miesiąca wzrostu brody – 3-4 krople; 1-3 miesiące – 4-6 krople; 3-12 miesięcy – 6-10 kropli; 12 miesięcy + – 10 kropli. Oczywiste jest to, że u każdego z nas brody rosną z różną intensywnością, ale myślę, że taka instrukcja jest mniej więcej prawidłowa. Wydaje się też, że 10 kropel to dużo, ale tu znowu producent wyszedł nam naprzeciw i pojemność olejku jest naprawdę duża bo aż 50ml, myślę, że bez problemu wystarczy nam na dłuższy czas. Plus dla nich za to, nie musimy co miesiąc szukać nowego olejku i po raz kolejny wydawać kasy na kolejny.

Konsystencja olejku jest średnio gęsta, dzięki czemu też jest dość tłusty. Na szczęście producenci olejków nauczyli się już, że broda nie może się świecić po użyciu olejku. I tak oczywiście jest też tym razem. Wydaje się, że olejek jest tłusty, ale nawet przez chwilę nie świeci się na brodzie. Ale czy w takim razie spełnia wszystkie swoje zadania na naszej brodzie? Zawiera olejek migdałowy, który mało tego, że zawiera witaminy A i E to do tego jest doskonałym emolientem, czyli idealnie nawilża skórę i włosy. Dodatkowo olejek z owsa- ten działa cuda na skórę wrażliwą, ma idealną biozgodność ze skórą i jest idealny dla alergików. I jeszcze na koniec Olej z pestek Winogron- tzw. Czynnik tłusty, który zapobiega nadmiernemu odparowaniu   wody, przez co zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Tu niżej cały skład: Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Avena Sativa Kernel Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil

Przyznaję, że broda po tym olejku jest naprawdę fajna. Skóra nie swędzi i nie ściąga się. Za to staje się dużo miększa i przyjemniejsza w dotyku. I co najważniejsze, nasza broda jest nawilżona przez cały dzień. Nie potrzebujemy nawilżać jej ponownie w ciągu dnia.

Na koniec jeszcze kwestia zapachu, która nie jest do końca taka oczywista. Zapach nie jest taki jak w innych olejkach. Nawet ciężko jest mi go określić, nie jest ani ciężki, ani świeży. Jest za to delikatny i bardzo intensywny. Mi osobiście kojarzy się z takim dobrym starym BarberShopem, z takim Gentelmańskim wyborem. A nam osobiście dodaje takiej nieoczywistej pewności siebie.

Squire jest to marka jeszcze mało znana na Polskim rynku, ale myślę, że warto dać jej szansę i samemu przekonać się, że dokładnie spełnia nasze oczekiwania. A przekonać się możecie za całkiem nieduża cenę, bo taką buteleczkę możecie nabyć przy dobrej promocji nawet w cenie 50zł.

Olejki znajdziecie w sklepie Dom Spa, Hairs oraz Maanu.

Oczywiście zapraszam Was na fanpage SQUIRE 🙂

PJONA!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.