,

Szczota ZEW

12238401_745970908866269_5035323360481114686_o

Broda, twór który rośnie jak jej się podoba, bynajmniej w moim przypadku.
Olejki, balsamy, wizyta u Harego z Tybetu, nic nie złamało jej żelaznej woli, aby rosnąć w kierunku jaki ja sobie życzę. W sumie to już odpuściłem sobie walkę z jej upartością, gdy do testu wpadła mi szczota ZEWWWWWW.
Pomyślałem, dobra, brodaty polecał, mówił że temat dobry i że warto – spróbuję.
zew1
Szczota wylądowała w podręcznej torbie, która śmiga ze mną do pracy. Jako że 8h dziennie siedzę przed monitorami, skupiam czachę na kodzie który piszę, to chwila relaxu się przyda. I tak szczota stała się codziennym rytuałem relaksującym w chwili spiny. Robi się ciężko, szota w ruch, broda się uśmiecha, mówi że nie ma bata – spoko spoko, się okaże 🙂

Po dwóch tygodniach czesania mimo woli brodatej, okazało się że jej zapędy spędzające mi sen z powiek, wyluzowały i zaczeła zmierzać w upragnionym – Moim, kierunku. Szok, niedowierzanie, radość i duma. Ja polecam, broda się denerwuje, Ty sam zdecyduj 🙂
zew2

Plusy:
– handmade
– naturalne włosie
– potrafi śmigać w torbie
– nie daje się brodzie
– robi swoje że hej

Minusy:
– na początku trochę ciężko ogarnąć jej twarde włosie – dzik jest dziki, dzik jest zły
– nie umie polać łychy

Brodaty Wojtek.

zew3

9 komentarzy:
    • Przedsiębiorcza Pani Domu
      Przedsiębiorcza Pani Domu says:

      To jest temat stary jak świat 🙂 Dla wielu kobiet broda (i reszta owłosienia, z wyjątkiem głowy) jest obrzydliwa. Do pewnego wieku mi również się kojarzyła z osiedlowymi menelami. Dobrze, że coraz więcej mężczyzn nosi brody – obalają mit „broda=bezdomny” 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.